niedziela, 6 grudnia 2015
GDZIE JESTEŚ?
Chciałam tyle Ci opowiedzieć,
Chciałam wiele Ci dać.
Choć sama nie wiem zbyt dużo o świecie
I też lubię się bać.
Kiedy myślę, jak mam Cię powitać,
Nie wiem, gdzie szukać słów.
Może powiem to całkiem zwyczajnie
Lub...
Gdybyś wiedział, co tutaj Cię czeka,
Może byłbyś jak ja.
Zaplątany w pytania i lęki
I też nie mógłbyś spać.
Chociaż jeszcze nie chodzisz po ziemi,
Powiem cicho Ci, że
Długo czekam już tutaj na Ciebie,
Więc..
Obudź mnie, tak bardzo potrzebuję, by
Coś zmieniło się,
Coś dodało mi sił.
Zmarnowałam wiele lat,
Niełatwo przyznać, lecz
CIĄGLE WIERZYĆ CHCĘ,
Że JESTEŚ GDZIEŚ...
sobota, 5 grudnia 2015
HOMO HOMINI LUPUS EST
WEWNĄTRZ KAŻDEGO CZŁOWIEKA TRWA WALKA ZŁEGO WILKA Z DOBRYM. ZAWSZE WYGRYWA TEN WILK, KTÓREGO KARMISZ
wtorek, 17 listopada 2015
CLAVICULA
Samotnie idzie w noc
Wciąż nie wie gdzie prowadzi ta droga
Jak długo musi iść
By samym z sobą
W końcu się spotkać mógł
Ciągle nadzieje ma
Że znajdzie na śniegu ślad, co pomoże
Pustkę wypełnić tym
Za czym wciąż tęskni
A co odeszło z nim
Samotnie budzi się
Wciąż nie wie jak tutaj dotrze nad ranem
Znajomy czuje chłód
Za dużo pytań
Żeby tu zostać mógł
Wciąż nie wie gdzie prowadzi ta droga
Jak długo musi iść
By samym z sobą
W końcu się spotkać mógł
Ciągle nadzieje ma
Że znajdzie na śniegu ślad, co pomoże
Pustkę wypełnić tym
Za czym wciąż tęskni
A co odeszło z nim
Samotnie budzi się
Wciąż nie wie jak tutaj dotrze nad ranem
Znajomy czuje chłód
Za dużo pytań
Żeby tu zostać mógł
środa, 2 września 2015
BUM!
W każdym otwiera się tunel potrzeb, wysyłanie serii żarliwych próśb, aby w naszym życiu stało się coś, co naprawdę zapamiętamy, i
aby było to rzeczywiste, dotykowe, z całą gamą zmysłów. Żeby naprawdę kochać,
przeżywać, upijać się, zarażać wysypkami, nabawiać raka skóry i gubić
dokumenty.
I to nie chodzi o nabicie serii punktów doświadczenia, o
kolekcjonowanie przeżyć.
Tu chodzi o jedno prawdziwe tąpnięcie…jedno gwałtowne
rozładowanie swojej energii potencjalnej
piątek, 24 stycznia 2014
PROTOPLASTA
Moim
zadaniem jest tworzyć, nie ważne co.
Jeśli
człowiek nie wpadnie na to coś, nie wyjdzie ponad przeciętność,
Trzeba
stworzyć coś nowego.
Wtedy
twoje "ja" istnieje poza Tobą.
Możesz
na nie spojrzeć, usłyszeć, przeczytać lub poczuć i dowiadujesz się więcej o
sobie, więcej niż ktokolwiek inny...
sobota, 28 grudnia 2013
UWIKŁANIE
Od dzieciństwa uczysz się niemal wyłącznie udawania, że jesteś kimś kto ma odnieść w życiu sukces, nazywają to wychowaniem.
By utrzymać się w złudzeniach nabytych w szkole zajmujesz się
pogonią za pieniądzem, seksem i jedzeniem.
Wynalazki i idee Twojej cywilizacji to zabawki, nie
mające nic wspólnego z życiem. Jesteś nauczony bycia szczęśliwym z pochwał, jakie
dają Ci inni zamiast brania odpowiedzialności za swoje działania w swoje ręce.
Jesteś nauczony bycia szczęśliwym, kiedy inni dobrze Tobie mówią lub w ogóle mówią i bycia przygnębionym,
kiedy krytykują, lub milczą... podczas, gdy nawet nie rozumiesz siebie.
Jesteś nauczony by
robić wszystko, za co inni Cię chwalą i podążania za tymi, którzy są chwaleni, nawet jeśli robisz to wbrew sobie. W ten sposób nigdy nie jesteś sobą. Czy oczekujesz za to pochwały? Czy to nie
idiotyczne? Po co być ważnym? A jeśli już – to po co być ważnym według
społecznych kryteriów?
Jeśli jesteś
ważny dla siebie, nie oceniasz, nie chwalisz, nie krytykujesz siebie- JESTEŚ WOLNY
środa, 25 grudnia 2013
3 TAKIE JAK JA
"Trzy słowa najdziwniejsze"
Kiedy wymawiam słowo Przyszłość,
pierwsza sylaba odchodzi już do przeszłości.
Kiedy wymawiam słowo Cisza,
niszczę ją.
Kiedy wymawiam słowo Nic,
stwarzam coś, co nie mieści się w żadnym niebycie.
Wisława Szymborska
Kiedy wymawiam słowo Przyszłość,
pierwsza sylaba odchodzi już do przeszłości.
Kiedy wymawiam słowo Cisza,
niszczę ją.
Kiedy wymawiam słowo Nic,
stwarzam coś, co nie mieści się w żadnym niebycie.
Wisława Szymborska
sobota, 2 listopada 2013
WOLNOŚĆ
Pewien uczeń zwrócił się do swego mistrza:
-Powiedz mi mistrzu, cóż znaczy wolność?
-Jaka wolność?- zapytał go mistrz
Pierwsza wolność to głupota. Podobna jest do rumaka, który wpierw rżąc zrzuca jeźdźca, lecz potem tym mocniej czuje jego rękę.
Druga wolność to żal. Podobna jest do sternika, który po rozbiciu się statku, pozostaje na wraku, zamiast wsiąść do łodzi ratunkowej.
Trzecia zaś wolność to wgląd. Przychodzi po głupocie i żalu. Jest podobna do źdźbła, które kołysze się na wietrze- a stoi, ponieważ tam gdzie jest słabe, poddaje się.
Niektórzy myślą, że sami szukają prawdy duszy. Jednak to wielka dusza myśli i szuka poprzez nich.
Jak przyroda może sobie pozwolić na bardzo wiele błędów, bo z łatwością kiepskich graczy stale zastępuje nowymi. Temu jednak, który pozwoli jej myśleć, udziela czasem trochę swobody i tak jak rzeka pływaka, który poddaje się nurtowi, niesie go wspólnymi siłami do brzegu.
To właśnie jest WOLNOŚĆ
-Powiedz mi mistrzu, cóż znaczy wolność?
-Jaka wolność?- zapytał go mistrz
Pierwsza wolność to głupota. Podobna jest do rumaka, który wpierw rżąc zrzuca jeźdźca, lecz potem tym mocniej czuje jego rękę.
Druga wolność to żal. Podobna jest do sternika, który po rozbiciu się statku, pozostaje na wraku, zamiast wsiąść do łodzi ratunkowej.
Trzecia zaś wolność to wgląd. Przychodzi po głupocie i żalu. Jest podobna do źdźbła, które kołysze się na wietrze- a stoi, ponieważ tam gdzie jest słabe, poddaje się.
Niektórzy myślą, że sami szukają prawdy duszy. Jednak to wielka dusza myśli i szuka poprzez nich.
Jak przyroda może sobie pozwolić na bardzo wiele błędów, bo z łatwością kiepskich graczy stale zastępuje nowymi. Temu jednak, który pozwoli jej myśleć, udziela czasem trochę swobody i tak jak rzeka pływaka, który poddaje się nurtowi, niesie go wspólnymi siłami do brzegu.
To właśnie jest WOLNOŚĆ
wtorek, 28 maja 2013
MIŁOŚĆ JAK CHLEB I WODA ?
GŁÓD
Jest na świecie taki rodzaj głodu, którego nie da się nasycić. Nie można go nikomu wytłumaczyć i nikt nie może go zaspokoić prócz nas samych. Ten głód to miłość. Stan to cudowny, stan głęboki, czuły, satysfakcjonujący. To rodzaj działania skierowanego na jeden konkretny cel- na siebie samego.
TAK WŁAŚNIE! na siebie samEGO. Ludzie, którzy siebie nie kochają, będą ciągle szukać tej miłości w jednej, drugiej, entej osobie, lecz zawsze okazuje się, że to uczucie ciągle niespełnione, niezaspokojone. Chwilowo stłumiony głód, znów daje się we znaki, gdyż nie jest to taka miłość, jakiej oczekujemy, jaka nas nakarmi. Tak naprawdę tylko moje "Ja" potrafi spełnić moje potrzeby...także potrzebę miłości. Kluczową rolę odgrywa tu wzbudzenie, a raczej wypracowanie w samym sobie poczucia samowystarczalności.
SAMOWYSTARCZALNOŚĆ
Tak jak roślina sama produkuje sobie pokarm, tak i człowiek może sam wyprodukować i nakarmić siebie...MIŁOŚCIĄ właśnie.
Człowiek jest czymś więcej niż tylko ciałem, myślami i uczuciami, jest istotą transcendentalną, wykraczającą poza wszystkie granice świata fizycznego, co sprawia, że wejrzenie w siebie jest nie lada sztuką. żeby się jej nauczyć trzeba nauczyć się panować nad ogromem informacji, które wpływają i wypływają z naszego umysłu...nauczyć się je przetwarzać i umieć czerpać z nich korzyści.
POTRZEBA
Zachowanie ludzi jest w pewien sposób zdeterminowane przez zaspokajanie ich potrzeb i popędów. Głód, pragnienie, odrzucenie, ból dezorganizują nas, przestajemy być sobą.
Człowiek ma zakodowaną w umyśle potrzebę sprawowania kontroli nie tylko nad otoczeniem, ale i samym sobą. Czy jesteśmy bogaci czy biedni, piękni czy brzydcy, mądrzy czy głupi- pragniemy miłości, niezależnie od tego, kim jesteśmy. Marzymy o bliskości i zaufaniu. Często zastanawiam się nad tym czy istnieje miłość bezwarunkowa, za nic w imię niczego, dla nikogo…tak po prostu. Moim zdaniem ego jest pramatką miłości. Miłość zrodziła się z potrzeby, pragnienia poczucia bezpieczeństwa, zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, w celu przejęcia kontroli. W przyrodzie brak kontroli oznacza niebezpieczeństwo. Pierwotny człowiek odkąd tylko był w stanie, starał się ujarzmić i przekształcić środowisko w zależności od konieczności i potrzeb. Dzięki temu przetrwaliśmy. Wola istnienia, a więc miłość do samego siebie, sprawiła, iż jesteśmy tym, czym jesteśmy teraz. Czy więc nie ukształtował nas egoizm?.
Nasuwa mi się myśl, czy aby miłość nie jest wytworem naszego instynktu...Czy to nie chęć zaspokajania potrzeb ukształtowała coś, co dziś tak owo nazywamy.
Przypatrzmy się relacji matka-dziecko. Dziecko instynktownie postrzega matkę, jako źródło zaspokojenia swoich potrzeb...ciepła, pokarmu, schronienia.
Może ono doświadczyć całkowitej radości tylko wtedy, gdy te potrzeby zostają zaspokojone. W zamian za to buduje postawę wdzięczności, rozwijając tym samym swój potencjał miłości wobec matki.
Wynika z tego jednoznacznie, że miłość, jest wytworem ewolucyjnej adaptacji do przetrwania, na trwale umiejscowiona w mózgu, a mleko matki to jedyny powód do miłości, gdyż dzięki niemu głód- a więc podstawowa potrzeba zostaje zaspokojona. Czy aby na pewno?.
ZASPOKOJENIE
Przeprowadzono eksperyment z udziałem młodych małp- rezusów, gdyż ze względu na genetyczne i fizjologiczne podobieństwo do człowieka rezus jest wykorzystywany w badaniach z zakresu neurobiologii, medycyny, psychologii itp. Rezus, jako jeden z niewielu gatunków naczelnych posiada tzw. neurony lustrzane, które odpowiadają za zdolność do rozpoznawania cudzych emocji i intencji wyrażanych niewerbalnie, czyli empatię oraz współczucie. Młode rezusy są bardziej dojrzałe niż ludzkie dzieci, niezbyt zaś różnią się od ludzi w kwestii karmienia, tulenia do matek, reakcji na okazywane uczucie. także sposób, w jaki widzą, słyszą i uczą się lub wyrażają strach, frustrację, jest zbliżony do ludzkiego.
Podzielono małpki na dwie grupy, jedna wychowywała się bez matki, w laboratorium, w którym umieszczono lustra ( rezusy, jako jedyne naczelne rozpoznają w lustrze własne odbicie), druga zaś w swoim naturalnym środowisku. Zauważono, iż małpki z laboratorium pomimo braku matki przywiązywały się do swego lustrzanego odbicia i tuliły lustro, bardzo też przywiązywały się do skrawków materiału (m.in. pieluch), którymi wyłożone były podłogi klatek.
Gdy zabierano lustra lub szmatki, małpki przeżywały okropne napady złości, które zamieniały się w rodzaj apatii, przygnębienia. Odnotowano, iż reakcja ta jest podobna do reakcji ludzkich niemowląt, które w podobny sposób przywiązywały się do pluszaków i kocyków. Odkryto też, że małpki wychowywane w tych samych drucianych klatkach, lecz bez luster i szmatek miały niewielką szansę na przeżycie nie więcej niż pięciu dni. Wynika z tego, iż miękkie rzeczy, do których można się przytulić, a także widok swojego odbicia, nie były wyłącznie udogodnieniem dla małpek, ale stawały się kluczowym czynnikiem przetrwania. Małpki widząc swoje odbicie i tuląc miękkie przedmioty, zaspokajały swoją potrzebę bezpieczeństwa, miłości, ciepła. Być może miłość była równie podstawową potrzebą, jak jedzenie i woda.
W dalszych eksperymentach nad rezusami, starano się udowodnić, czy mleko to jedyny powód miłości dziecka do matki. Tym razem w klatkach umieszczono dwie matki zastępcze- jedną stanowił drewniany klocek pokryty miękką tkaniną, z ukrytą żarówką dającą ciepło, drugą pokrytą wyłącznie z drutu i z umieszczoną butelką z mlekiem. Cztery nowo narodzone rezusy umieszczono w klatce z matkami. Eksperyment pokazał, iż małpki wolały fizyczny kontakt z matką z miękkiej tkaniny, niż druciane, choć te "dawały" mleko.
Wynik tego eksperymentu obalił wcześniejsze przekonanie, iż niemowlęta darzą matki miłością tylko, dlatego, że otrzymują mleko, dzięki czemu mogą przeżyć. Tym, co miało znaczenie, był cielesny kontakt lub "miłość macierzyńska". Zatem nie sam pokarm odgrywa istotną rolę, lecz sam kontakt fizyczny między dzieckiem a matką, To poczucie bliskości, które tworzy więź zwaną miłością stanowi klucz do przetrwania.
Eksperyment na rezusach pokazał, iż pierwotnym bodźcem, który implikuje miłość nie jest chęć zaspokojenia podstawowych potrzeb fizjologicznych, lecz tych emocjonalnych.
Tym, co ma istotne znaczenie, jest bliska relacja, jaką dziecko nawiązuje z matką, a nie to jak wygląda i jakie płyną z niej korzyści.
Przykład rezusów, które przyzwyczaiły się do swego lustrzanego odbicia jest doskonałym dowodem na to, że nie trzeba szukać daleko, wszystko jest w nas samych, i jeśli to sobie uświadomimy i utrwalimy, wówczas nasze relacje z bliskimi nie będą się sprowadzać tylko do zaspokojenia podstawowych potrzeb.
MER_KA_BA...potrzeba bezinteresownej miłości trwa!
niedziela, 21 kwietnia 2013
SACRO EGOISMO
-Tato, a co to jest egoizm?-zapytało dziecko
Ojciec wziął synka za rękę, podszedł do okna i otworzył je.
-Powiedz mi co widzisz- zapytał synka
-Widzę niebo i drzewa i ludzi widzę-odpowiedziało dziecko
Ojciec zamknął okno, zasunął rolety
- A teraz, co widzisz patrząc w okno?
-Widzę swój cień
No właśnie synku, i to jest właśnie egoizm
C.D.N
piątek, 19 kwietnia 2013
TRANSFUZJA
„Naucz się wyrażać uczucia nie
czyniąc wyrzutów. Naucz się słuchać. Daj przestrzeń drugiej osobie - niech ma
szansę wyrazić to, co czuje".
Eckhart Tolle
Człowiek jako wolna istota może podejmować świadome wybory. W komunikacji empatycznej to wybór pomiędzy postawą oceniania a postawą empatii i szacunku dla drugiej osoby. Czy może powstać prawdziwa więź z drugim człowiekiem bez empatii, bez szacunku, bez chęci poznania głębi jego istoty?
Czy w naszym życiu tworzymy przestrzeń na autentyczne spotkanie z drugim człowiekiem? Czy jest w nas obecna postawa otwartości, szacunku i nieosądzania rzeczywistości drugiej osoby?
Empatia to nasza obecność i uwaga skierowana na uczucia i potrzeby drugiego człowieka. Naszą intencją jest nawiązanie kontaktu z drugą osobą, wczucie się w nią.
Jeśli nie uświadomimy sobie, jak postrzegamy siebie i innych, to najczęściej oceniamy innych według swoich kategorii. Im bardziej siebie oceniamy, tym bardziej oceniamy i krytykujemy innych ludzi. A im bardziej siebie znamy i rozumiemy, tym łatwiej nam wyobrazić sobie, co się dzieje w drugiej osobie. Jeśli nie odkrywamy dla siebie empatii, trudno ją też podarować komuś innemu.
Empatia dla siebie oznacza, że traktuję siebie ze zrozumieniem, pytam siebie: „Co teraz czuję? Czego potrzebuję?". Odpowiedź na te pytania kieruje uwagę w stronę rozwiązań, celów, rozwoju. I jest to zdecydowanie efektywniejsze, niż pogrążanie się w samokrytyce, żalu albo poczuciu winy.
Zrozumienie drugiego człowieka oznacza, że nie oceniam jego doświadczeń (np. „czy to normalne, że dzwoni do swojej mamy 3 razy dziennie?"), nie interpretuję („a może ona myśli, że ja nie przepadam za jej kuchnią?"),nie porównuję w myślach („w sumie lepiej nic nie mówić, niż być wylewnym w słowach tak jak, X."), nie zastanawiam się, czy jest to prawdą („on chyba chce na siłę sprawić na mnie wrażenie interesującego człowieka ?").
Zrozumienie drugiej osoby nie sprawia, że automatycznie sami zaczynamy podzielać jej punkt widzenia. Często ludziom się wydaje, że jeśli kogoś rozumiemy, to musimy się z nim zgadzać, utożsamiać, czyli podpisujemy się pod doświadczeniem drugiej osoby mówiąc „w takich sytuacjach czuję tak samo, też tak mam". Pomiędzy zrozumieniem niepowtarzalnego świata drugiego człowieka a przyjęciem jego punktu widzenia nie ma znaku równości. Rozumiem i jednocześnie akceptuję odmienność, odrębność uczuć i przeżyć drugiego człowieka. To jest jego świat, którym dzieli się ze mną.
Empatyczne słuchanie to wysłuchiwanie drugiego człowieka z uwagą, świadomością, z otwartością, z intencją zrozumienia. Nasze myśli są wyciszone. Nie toczymy wewnętrznego dialogu. Możemy słuchać drugiej osoby tak jak słuchamy pięknej muzyki, a nie jak zawodowy krytyk wyszukujący nutki fałszu.
Kiedy czujemy, że jesteśmy słuchani, czujemy się widziani. Kiedy czujemy się widziani, odczuwamy połączenie sercami z drugą osobą.
Jeśli empatycznie słuchamy - jesteśmy w przestrzeni tu i teraz. Nasza empatia przynosi uzdrowienie, wsparcie dla drugiej osoby, która czuje się widziana, zrozumiana, akceptowana, ważna. Empatia jest gwarancją nawiązania głębokiej więzi z drugą osobą, bo „drugi człowiek nigdy nie zapomni, jak czuł się w twojej obecności". Empatię możemy wyrazić w różny sposób - w ciszy, poprzez dotyk lub słowa, kiedy odzwierciedlamy i wypowiadamy to, co usłyszeliśmy (akcent na uczucia i potrzeby drugiej osoby).
Empatia występuje nieświadomie, gdy ludzie są zafascynowani sobą, zakochani lub dążą ku sobie. Można wtedy zaobserwować empatię niewerbalną - taniec, który wykonują ich ciała podążając za sobą, naśladując siebie i inspirując nawzajem. Jedna osoba uśmiecha się - druga odpowiada też uśmiechem. Jedna bierze łyczek kawy - druga w tym samym czasie też podnosi szklankę. Takie dopasowanie powoduje, że ludzie potrafią porozumiewać się bez słów - czytają siebie nawzajem. W jeszcze bardziej rozwiniętej formie - nawet będąc w dużej odległości od siebie wyczuwają siebie nawzajem, żyją wspólnymi emocjami i myślami będąc daleko od siebie.
Każdemu się zdarzało - myślisz uporczywie o kimś i w chwili, gdy chcesz sięgnąć po telefon nagle właśnie ona dzwoni! Jest to empatia na bardzo głębokim poziomie porozumiewania się.
Czy można się tego nauczyć? Jak dobierać słowa, by rozwijać komunikację empatyczną? Jak zmienić swoje usposobienie, żeby nie walczyć (czasami nawet ze sobą) a budować nić porozumienia i komfortu życia? Od czego zacząć?
Najprostsza rada to zacząć od najbliższych ci osób - rodziny, przyjaciela, współpracowników lub nieznanej osoby napotkanej w kawiarni przy stoliku obok.
Eckhart Tolle
Człowiek jako wolna istota może podejmować świadome wybory. W komunikacji empatycznej to wybór pomiędzy postawą oceniania a postawą empatii i szacunku dla drugiej osoby. Czy może powstać prawdziwa więź z drugim człowiekiem bez empatii, bez szacunku, bez chęci poznania głębi jego istoty?
Czy w naszym życiu tworzymy przestrzeń na autentyczne spotkanie z drugim człowiekiem? Czy jest w nas obecna postawa otwartości, szacunku i nieosądzania rzeczywistości drugiej osoby?
Empatia to nasza obecność i uwaga skierowana na uczucia i potrzeby drugiego człowieka. Naszą intencją jest nawiązanie kontaktu z drugą osobą, wczucie się w nią.
Jeśli nie uświadomimy sobie, jak postrzegamy siebie i innych, to najczęściej oceniamy innych według swoich kategorii. Im bardziej siebie oceniamy, tym bardziej oceniamy i krytykujemy innych ludzi. A im bardziej siebie znamy i rozumiemy, tym łatwiej nam wyobrazić sobie, co się dzieje w drugiej osobie. Jeśli nie odkrywamy dla siebie empatii, trudno ją też podarować komuś innemu.
Empatia dla siebie oznacza, że traktuję siebie ze zrozumieniem, pytam siebie: „Co teraz czuję? Czego potrzebuję?". Odpowiedź na te pytania kieruje uwagę w stronę rozwiązań, celów, rozwoju. I jest to zdecydowanie efektywniejsze, niż pogrążanie się w samokrytyce, żalu albo poczuciu winy.
Zrozumienie drugiego człowieka oznacza, że nie oceniam jego doświadczeń (np. „czy to normalne, że dzwoni do swojej mamy 3 razy dziennie?"), nie interpretuję („a może ona myśli, że ja nie przepadam za jej kuchnią?"),nie porównuję w myślach („w sumie lepiej nic nie mówić, niż być wylewnym w słowach tak jak, X."), nie zastanawiam się, czy jest to prawdą („on chyba chce na siłę sprawić na mnie wrażenie interesującego człowieka ?").
Zrozumienie drugiej osoby nie sprawia, że automatycznie sami zaczynamy podzielać jej punkt widzenia. Często ludziom się wydaje, że jeśli kogoś rozumiemy, to musimy się z nim zgadzać, utożsamiać, czyli podpisujemy się pod doświadczeniem drugiej osoby mówiąc „w takich sytuacjach czuję tak samo, też tak mam". Pomiędzy zrozumieniem niepowtarzalnego świata drugiego człowieka a przyjęciem jego punktu widzenia nie ma znaku równości. Rozumiem i jednocześnie akceptuję odmienność, odrębność uczuć i przeżyć drugiego człowieka. To jest jego świat, którym dzieli się ze mną.
Empatyczne słuchanie to wysłuchiwanie drugiego człowieka z uwagą, świadomością, z otwartością, z intencją zrozumienia. Nasze myśli są wyciszone. Nie toczymy wewnętrznego dialogu. Możemy słuchać drugiej osoby tak jak słuchamy pięknej muzyki, a nie jak zawodowy krytyk wyszukujący nutki fałszu.
Kiedy czujemy, że jesteśmy słuchani, czujemy się widziani. Kiedy czujemy się widziani, odczuwamy połączenie sercami z drugą osobą.
Jeśli empatycznie słuchamy - jesteśmy w przestrzeni tu i teraz. Nasza empatia przynosi uzdrowienie, wsparcie dla drugiej osoby, która czuje się widziana, zrozumiana, akceptowana, ważna. Empatia jest gwarancją nawiązania głębokiej więzi z drugą osobą, bo „drugi człowiek nigdy nie zapomni, jak czuł się w twojej obecności". Empatię możemy wyrazić w różny sposób - w ciszy, poprzez dotyk lub słowa, kiedy odzwierciedlamy i wypowiadamy to, co usłyszeliśmy (akcent na uczucia i potrzeby drugiej osoby).
Empatia występuje nieświadomie, gdy ludzie są zafascynowani sobą, zakochani lub dążą ku sobie. Można wtedy zaobserwować empatię niewerbalną - taniec, który wykonują ich ciała podążając za sobą, naśladując siebie i inspirując nawzajem. Jedna osoba uśmiecha się - druga odpowiada też uśmiechem. Jedna bierze łyczek kawy - druga w tym samym czasie też podnosi szklankę. Takie dopasowanie powoduje, że ludzie potrafią porozumiewać się bez słów - czytają siebie nawzajem. W jeszcze bardziej rozwiniętej formie - nawet będąc w dużej odległości od siebie wyczuwają siebie nawzajem, żyją wspólnymi emocjami i myślami będąc daleko od siebie.
Każdemu się zdarzało - myślisz uporczywie o kimś i w chwili, gdy chcesz sięgnąć po telefon nagle właśnie ona dzwoni! Jest to empatia na bardzo głębokim poziomie porozumiewania się.
Czy można się tego nauczyć? Jak dobierać słowa, by rozwijać komunikację empatyczną? Jak zmienić swoje usposobienie, żeby nie walczyć (czasami nawet ze sobą) a budować nić porozumienia i komfortu życia? Od czego zacząć?
Najprostsza rada to zacząć od najbliższych ci osób - rodziny, przyjaciela, współpracowników lub nieznanej osoby napotkanej w kawiarni przy stoliku obok.
- Znajdź miejsce z którego obserwowana przez Ciebie osoba będzie w twoim polu widzenia, ale nie na wprost Ciebie.
- Obserwuj jak oddycha i zacznij dostosowywać się do jej oddechu. Zauważ: Czy oddycha głęboko czy płytko, ma krótszy wdech czy wydech. Dopasuj swój oddech i podążaj za osobą przez kilka minut.
- Zauważ, czy jest Ci łatwo dopasowywać się do tej osoby?
- Zacznij delikatnie naśladować jej ruchy - pij w tym samym czasie co i ona, patrz w tym samym kierunku.
- Na tym etapie naucz się czerpać przyjemność z obudzenia w sobie drugiego człowieka, umiejętności podążania, współdziałania i poddawania się prowadzeniu. Jest to dobra nauka uczenia się i tworzenia bliskich trwałych relacji - umiejętność wczuwania się w inną osobę, empatycznego współistnienia.
Opanowując język ciała łatwiej będzie opanować empatyczny język zrozumienia
siebie i innych.
W ten sposób dochodzę do wniosku
, że empatia istnieje, jest żywa!. Jest żywą myślą, słowem i uczynkiem, bo to jakość
naszej obecności, słuchania i współodczuwania.
poniedziałek, 25 marca 2013
SAMOLUBNY GEN (?)
Żyjemy razem, działamy i reagujemy na siebie wzajemnie, ale zawsze i w każdym
przypadku jesteśmy zdani sami na siebie. Męczennicy idą ramię w ramię na arenę,
ale są krzyżowani każdy z osobna. Objęci kochankowie desperacko usiłują
zjednoczyć swoje odizolowane uniesienia w jedną wspólną samotranscendencję- na
próżno, każde z nich przeżywa miłość w swój własny i indywidualny sposób.
Z
racji swej natury, każdy ucieleśniony duch przeżywa tak radość jak i
ból w samotności.
Odczucia,
wizje, doznania, tak piękne jak i bolesne, wszystkie one są nasze prywatne i
tylko nam wiadome. Każde z nich, oprócz opisu przez symbole, podania z
drugiej ręki, nie jest możliwe do przekazania, a tym bardziej WSPÓŁodczucia.
Stąd puste są słowa typu "wiem, co czujesz:, „mam tak samo jak Ty”,
„współczuję Ci" itp., Dlaczego?. Otóż możemy gromadzić informacje o
cudzych doświadczeniach, ale nigdy samych doświadczeń poza własnymi.
Jeśli tak w
rzeczywistości jest, czy to oznacza, że człowiek jest zaprogramowany na
samowystarczalność i pozbawiony genu empatii (?) i czym właściwie jest empatia.
Aby znaleźć
odpowiedź na te pytania, musimy zadać sobie jeszcze jedno:, W CO GRAJĄ LUDZIE?.
Jak to?. A tak to właśnie.
GRA-MY W
RAMY
UMYSŁU OMAMY
Nasz umysł to szachownica, albo rodzaj ożywionej matrycy twórczej. Poszczególne
pola na tej szachownicy to nasze uczucia i odczucia, my zaś jesteśmy pionkami,
przeskakującymi z jednego pola na drugie (lub cały czas tkwić w jednym
punkcie). To my ustalamy zasady gry na podstawie tego jak odbieramy
rzeczywistość.
Każdy ruch
jest dozwolony i to my decydujemy, jaki manewr wykonamy w danym momencie. Ci,
którzy mają blokady, nie grają na całej szachownicy. Przeskakują tylko w
wyznaczone pola, bo tak dyktuje im widziana przez nich rzeczywistość tj.
schematy, uprzedzenia, nabyte dogmaty myślowe, które zasłaniają pozostałe pola.
Co prawda umysł ciągle poszukuje schematów, myśli schematami i organizuje nową
wiedzę zgodnie ze znanymi sobie kategoriami (polami na szachownicy). Nowe
koncepcje muszą zmagać się ze starymi, aby zając w mózgu swoje miejsce, co nie
jest łatwe, bo bezlitosna genetyka i tak robi swoje, a mózg sam w sobie jest
szczególnym środowiskiem, które pozwala informacjom organizować się wg.
wzorców. Na ogół tworzymy owe wzorce poprzez tzw. myślenie tunelowe tzn.
na zasadzie zdanie prawdziwe daje kolejne zdanie prawdziwe, prowadząc nas do
„prawidłowego rozwiązania” wg. określonego szablonu. Jeśli mamy do czynienia ze
szczególnie trudną sytuacją ten sposób myślenia niekoniecznie jest dobry:
jestem chory więc oczekuję, by inni umartwiali się nade mną, sam zaś czuje
się uciemiężony i „doświadczony przez los”- (empatia pozorna). Jeśli ktoś nie
podąża wg. tego schematu, jest w oczach męczennika odbierany, jako ignorant, obłudnik,
egoista=samolub.
Przeciwieństwem
tego toku pojmowania rzeczywistości jest myślenie horyzontalne, które pozwala
zreformować istniejące schematy, otworzyć umysł i uniknąć szablonowego
pojmowania rzeczywistości. Jest to alternatywa dla sposobu przyswajania
informacji, który daje twórcze rezultaty: jestem choryà nie oczekuję od
innych umartwiania. Rozmawiając z drugą osobą, przedstawiając komuś swoje
myśli, obawy, docieramy do pokładów samego Siebie, które wykraczają poza nasze
myśli i poza swój umysł. Samo nawiązanie kontaktu z kimś wytraca nas z
wewnętrznego dialogu i inicjuje zewnętrzny, podczas którego to druga osoba może
wnieść nową energię i przedstawić świeże, spojrzenia. Pomaga nam dostrzec
niewidoczne dla nas pola na szachownicy. Ona podchodzi do sprawy bez
żadnych obciążeń i bez osądów, widzi rzeczy, jakimi są. Widzi Ciebie, jakim
jesteś. I na tym polega paradoks, że czasami musimy wydostać się z siebie,
wykroczyć poza pole, w którym tkwimy, aby siebie poznać. I tu dochodzimy do
tego, czym jest empatia.
EMPATIA TO
UMIEJĘTNOŚĆ ŚWIEŻEGO SPOJRZENIA NA EMOCJE DRUGIEGO CZŁOWIEKA, ODBIERANIE I
DAWANIE REZONANSU NA TE EMOCJE.
Ewolucjoniści
postrzegają empatię, jako wytwór pewnego rodzaju presji, presji o podłożu
selekcyjnym. Znaczyło to tyle, że wraz z rozwojem ludzkości i w miarę
formowania się życia we wspólnocie wykształciła się CECHA trafnego odczytywania
emocji innych osobników, co wykształciło skłonność do podejmowania działań na
rzecz innego osobnika w sposób (początkowo) bezinteresowny. Z czasem
wykształciła się, a raczej uaktywniła cecha kalkulacji zysków i strat z tego
tytułu, która zdominowała pierwotny instynkt. Dlaczego mówię uaktywniła?.
Otóż nasz mózg wyposażony jest w komórki nerwowe formujące się tzw. neurony
lustrzane, które zlokalizowane są w korze ruchowej. Ich osobliwą cechą jest to,
że uaktywniają się podczas wykonywania pewnej czynności lub obserwowania
jej u innych osobników. Powoduje to, iż jeden osobnik na widok czynności
wykonywanej przez drugiego osobnika jest w stanie niemal natychmiast odgadnąć
jego intencje. U człowieka odpowiadają prawdopodobnie również za zdolność do
rozpoznawania cudzych emocji i intencji wyrażanych niewerbalnie,
czyli m.in. EMPATII. Czyli EMPATIA to moment zostawienia swojego „ja” w
kontekście sam w sobie i umiejętności przyswojenie i odtworzenia swojego „ja” w
drugiej osobie. C.D.N.
ps. a to o
predyspozycjach genetycznych do odczuwania empatii
piątek, 15 marca 2013
TAM, GDZIE ZACZYNA SIĘ WSZECH-RZECZYWISTOŚĆ
"Kwiat
przepiękny znalazłem w młodości
gdy
zabłysnął radosny ów dzień
i poznałem wspaniałej piękności
różę sarońską- znikł smutku cień"
i poznałem wspaniałej piękności
różę sarońską- znikł smutku cień"
ŚW.
Paweł
Gdybym mogła we śnie przejść przez raj i dostać kwiat cudowny na
dowód, że moja dusza rzeczywiście tam była, i
gdybym przebudziwszy się, dostrzegła ów kwiat w swej dłoni. Ach, co
wtedy?. Co jawą, a co snem zdałoby się być?.
Czasem wątpię i myślę: "Po cóż składać w umyśle tak płonne idee, które nie odnajdują odbicia w rzeczywistości?". Hmm. Tak właściwie w jaką rzeczywistość wierzę i co o niej wiem?.
Wierzyć czy
wiedzieć. Wiedzieć czy wierzyć?. Czasem zdaje mi się , że to pytanie
typu: "Co było pierwsze kura, czy jajko?". Zastanawiam się, czy
jest możliwa całkowita implikacja pomiędzy jednym a drugim?. Cóż, jak
zwykle dywaguję zamiast zająć się prozą życia. Czytam myśli innych, swoje
skrobię Tu lub gdzieś na kartce. Szukam i znajduję. Pytam i odpowiadam. Sama
dla siebie, sama przed sobą.
Wzięłam niedawno do ręki filozofię romantyzmu i ot co przeczytałam: "Przyroda jest niewidzialnym duchem, duch jest niewidzialną przyrodą”. (Schelling) <---sen jest jawą jawa snem?.
Filozofowie
tej epoki wyrażali rzeczywistość w postaci tzw. ducha świata, ducha, który
przejawia się nie tylko w przyrodzie, ale i w ludzkiej świadomości. Duch
Świata, to siła tworząca struktury, to drzemiąca inteligencja, światło.
Możemy go szukać wszędzie, i w przyrodzie i we własnym umyśle. To energia
spajająca to, co wiemy i to, w co wierzymy.
Można
powiedzieć, iż przyroda i ludzka świadomość są właściwie wyrazem tego
samego, bowiem droga do poznania rzeczywistości pochodzi z nas
samych, to my nosimy w swoim wnętrzu cały wszechświat, a najgłębiej
przeżyje tajemnicę wszechświata ten, kto zgłębi tajemnicę
samego siebie.
Dziś, gdy
czuję się zmęczona odwiecznymi próbami walki z surową materią, gdy
przeżywam globalny Sturm und Drang na praktycznie każdej
płaszczyźnie życia. Gdy krzywdzę i sama jest krzywdzona, i gdy znów zasiewam w
sobie ziarno strachu...Dziś stojąc na rozdrożu chcę wybrać najlepszą z
możliwych dróg. By wybiec na spotkanie nieskończoności trzeba mi
obrać właściwy kierunek. Tylko wtedy stworzę nowy świat i zasieję
ziarno prawdy o wszech-rzeczywistości.
wtorek, 19 lutego 2013
poniedziałek, 18 lutego 2013
FANTASMAGORIE
Wyobraź sobie, że siedzisz z zamkniętymi
oczami przed stroboskopową lampą. Gdy tylko lampa zostaje włączona, przed
oczyma ukazują się jaskrawe, ruchliwe wzory. Owe esy floresy mają różne kolory,
w zależności od częstotliwości błysków lampy: od pomarańczy, czerwieni,
purpury i fioletu do zieleni, ultramaryny, aż do szarości i bieli
przy największej częstotliwości błysków na sekundę. Za pośrednictwem
nerwów wzrokowych mózg odbiera te wrażenia świetlne i niczym projektor
wytwarza kolorowe wizualizacje jak z odtwarzacza Media Player.
Im bardziej Twój umysł skupia się na tych barwnych
konstelacjach, tym odbierane przez Ciebie
wrażenia zyskują na intensywności i będąc intensywne
same w sobie przestają być tylko geometrycznymi wzorami i stają się tym samym,
czym jest widz (wizjoner), częścią absolutu. Ciekawe to doświadczenie, coś na
kształt podróży w głębiny umysłu.
Tak jak ziemia sprzed tysiąca lat, tak
nasz umysł wciąż posiada swoje niezbadane lądy, a człowiek,
jako Globtroter swojej świadomości, odkrywa jej nowe kontynenty.
Umysł składa się, bowiem z czegoś, co Huxley nazywa
Starym Światem osobowej Świadomości oraz z Serii Nowych Światów, które,
odkrywamy "otwierając kolejne Drzwi w Murze". Stopniowo odkrywamy
pierwotną Afrykę, z jej Saharą i dorzeczami Amazonki. Brniemy przez
syberyjską tajgę nieświadomości z jej ubogą florą i fauną pełną pytań i
wątpliwości. Przemierzamy kapryśny i nieprzewidywalny przylądek Horn naszego
ego, by dotrzeć do niezbadanego Galapagos Wyższego Ja. Wędrujemy przez cały
archipelag, wzdłuż i wszerz, a przed oczyma wyobraźni ukazują nam się nieznane
dotąd endemity naszych możliwości. Umysł stopniowo ewoluuje, po to
by znaleźć się na Antypodach codziennej świadomości- "Świata Doświadczenia
Wizyjnego".
"Niektórzy ludzie nigdy, świadomie nie odkryją swoich antypodów.
Inni lądują tam okazjonalnie. A jeszcze innym, (choć takich jest niewielu)
łatwo jest tam docierać i powracać, kiedy mają ochotę".
A. Huxley
Pamiętam, że jako mała dziewczynka miałam
pewnego rodzaju zwyczaj, a właściwie rytuał. Przychodziłam
wieczorem przed snem do kuchni i bardzo długo, ile tylko mogłam, wpatrywałam
się w neonowe światło lampy. Potem szybko wskakiwałam do łóżka i zamykałam oczy.
Przede mną pojawiały się kolorowe kształty, przypominające szkiełka w
kalejdoskopie. Te esy floresy układały się w ciekawe kształty. Potem obraz
bladł i całkowicie zanikał. Dla mnie, jako małego dziecka było to coś
magicznego, coś na kształt tajemnicy-, choć to była naturalna odpowiedź
receptorów na poziomie chemicznym, fizycznym i elektrycznym. Dziś już to wiem,
ale wówczas było to przeżycie iście...hmm jakby to mądrze
powiedzieć?...transcendentalne.
Jednak nie to było punktem kulminacyjnym mojego wieczornego "obrządku", gdyż po minucie lub dwóch pod zamkniętymi powiekami pojawiały się cząsteczki na kształt spirali. Cząsteczki te obracały się w przeciwstawnych kierunkach (dziś myślę, że tak mogą wyglądać kwarki, choć fizykiem nie jestem i daleko mi do tego, ale kiedy usłyszałam pojęcie „kwark” skojarzyło mi się z moimi „cząsteczkami” z dzieciństwa). Wpatrując się nie na wpół świadomie wpadałam w swego rodzaju trans, czułam się wówczas, tak jak gdybym odbywała podróż pomiędzy różnymi wymiarami, jakbym otwierała kolejne Drzwi w Murze.
Pamiętam też, że owe cząsteczki zbite
w jedną masę rozlewały się po zupełnie niezidentyfikowanym podłożu i
że nazywałam „To” nie wiedzieć, czemu- strumieniem. Codziennie w półśnie
odbywałam podróż w inny wymiar niesiona przez mój strumyk. Codziennie ten sam,
lecz inny film, ta sama, lecz nowa podróż w nieznane obszary swojej wyobraźni.
Gdy dorosłam, przestałam podróżować. Dziś tak się zastanawiam: Czy taka podróż
jest zarezerwowana tylko dla dzieci?. Czy dorosłemu potrzebne są do
tego "wspomagacze"?. Myślę, że nie. Każdy człowiek ma
zdolność pamiętania wszystkiego, co mu się przytrafiło i postrzegania
wszystkiego, co dzieje się we wszechświecie.
Sami jesteśmy przecież przysłowiowymi kowalami, a dobry kowal wie,
co chce wykuć, szczególnie, jeżeli w grę wchodzi sfera jego physis i
psyche.
Wyobraźnia ma moc twórczą, a więc jeśli chcesz poznać
siebie, użyj jej i otwórz oczy na swój własny wewnętrzny Świat, a
"Wizja tego świata-powiada Platon- jest wizją błogosławionego
wędrowca", ponieważ siedzenie rzeczy "takimi, jakie są", jest
niepodważalnym i niewyjaśnionym szczęściem.
niedziela, 3 lutego 2013
OGNIWO
Myśl, masa, maszyna
Impuls biegnie po szynach
Aksonów welony utkane
Percepcji splatają dywany
Kanał, misja, natchnienie
Wkroczenie na wyżu przestrzenie
Jak monsun, co chmury opuścił
wtorek, 29 stycznia 2013
PRZEMIANY
STYCZEŃ= PRZEBUDZENIE
Należy przyjąć strategię wykorzystywania wszystkiego, co nas otacza. Najlepszy sposób, by sprostać wyzwaniu, to mieć w zasięgu nieprzebrany wybór odpowiedzi.
LUTY=WIELKOŚĆ
Jak każda nawałnica, burza przynosi zniszczenie, ale jednocześnie nawadnia pola. Wraz z wodą spływa na nas mądrość niebios. I tak jak każda nawałnica, tak i burza przejdzie, a im jest gwałtowniejsza, tym szybciej przeminie.
MARZEC=DOŚWIADCZENIA
Do przeszłości niełatwo jest wracać i nie należy rozjątrzać zabliźnionych ran.
W takich chwilach może nas usprawiedliwiać jedynie świadomość, że zdobyte doświadczenia pomogą nam lepiej zrozumieć teraźniejszość
KWIECIEŃ=PRZYZWOLENIE
Ludzie ofiarowują sobie kwiaty, wierząc, że właśnie w nich ukryty jest prawdziwy sens miłości. Kto pragnie zachować kwiat, zobaczy jak jego piękno więdnie. Ale ten, kto zechce podziwiać kwiaty na łące, zawsze zachowa ich obraz.
Piękno kwiatów należy bowiem do zmierzchu, do zachodu słońca, do zapachu wilgotnej ziemi i obłoków na niebie.
MAJ=HARMONIA
Teraz, gdy odnalazłam własna drogę, nie będzie już trudnych chwil, bo wiem, że mam misję do spełnienia
CZERWIEC= ODDANIE
Jest jedna esencja stworzenia- miłość. to siła, która nas ponownie jednoczy, a także scala doświadczenia rozproszone w wielu żywotach ludzkich na całym świecie
LIPIEC=ZAMIANA
Niektóre etapy naszej życiowej drogi bywają nużące; sekret w tym, aby przekształcić je w spotkania z samym sobą albo z czymś ważniejszym
SIERPIEŃ=ZAPAŁ
Wojownik światła godzi się ze swoimi pasjami i przeżywa je dogłębnie.
Wie, że nie wolno mu tracić zapału do podbojów; stanowią one część jego życia i cieszą tych,
którzy w nim uczestniczą.
WRZESIEŃ=BUDOWANIE
Magiczna chwila może kryć się w porannej porze, kiedy wkładamy klucz do zamka, w momencie ciszy po wieczerzy, w tysiącu i jeden drobiazgów, które wydają się nam niezmienne. Ta magiczna chwila istnieje- to moment, w którym przenika nas światło gwiazd i pozwala nam dokonywać cudów
PAŹDZIERNIK=WOLNOŚĆ
....
LUTY=WIELKOŚĆ
Jak każda nawałnica, burza przynosi zniszczenie, ale jednocześnie nawadnia pola. Wraz z wodą spływa na nas mądrość niebios. I tak jak każda nawałnica, tak i burza przejdzie, a im jest gwałtowniejsza, tym szybciej przeminie.
MARZEC=DOŚWIADCZENIA
Do przeszłości niełatwo jest wracać i nie należy rozjątrzać zabliźnionych ran.
W takich chwilach może nas usprawiedliwiać jedynie świadomość, że zdobyte doświadczenia pomogą nam lepiej zrozumieć teraźniejszość
KWIECIEŃ=PRZYZWOLENIE
Ludzie ofiarowują sobie kwiaty, wierząc, że właśnie w nich ukryty jest prawdziwy sens miłości. Kto pragnie zachować kwiat, zobaczy jak jego piękno więdnie. Ale ten, kto zechce podziwiać kwiaty na łące, zawsze zachowa ich obraz.
Piękno kwiatów należy bowiem do zmierzchu, do zachodu słońca, do zapachu wilgotnej ziemi i obłoków na niebie.
MAJ=HARMONIA
Teraz, gdy odnalazłam własna drogę, nie będzie już trudnych chwil, bo wiem, że mam misję do spełnienia
CZERWIEC= ODDANIE
Jest jedna esencja stworzenia- miłość. to siła, która nas ponownie jednoczy, a także scala doświadczenia rozproszone w wielu żywotach ludzkich na całym świecie
LIPIEC=ZAMIANA
Niektóre etapy naszej życiowej drogi bywają nużące; sekret w tym, aby przekształcić je w spotkania z samym sobą albo z czymś ważniejszym
SIERPIEŃ=ZAPAŁ
Wojownik światła godzi się ze swoimi pasjami i przeżywa je dogłębnie.
Wie, że nie wolno mu tracić zapału do podbojów; stanowią one część jego życia i cieszą tych,
którzy w nim uczestniczą.
WRZESIEŃ=BUDOWANIE
Magiczna chwila może kryć się w porannej porze, kiedy wkładamy klucz do zamka, w momencie ciszy po wieczerzy, w tysiącu i jeden drobiazgów, które wydają się nam niezmienne. Ta magiczna chwila istnieje- to moment, w którym przenika nas światło gwiazd i pozwala nam dokonywać cudów
PAŹDZIERNIK=WOLNOŚĆ
....
wtorek, 15 stycznia 2013
ANTEWASIN
W sanskrycie
słowo to dosłownie tłumaczone oznacza tego, który żyje na granicy, tego, który
jest pomiędzy. Tak, więc ANTEWASIN był i jest człowiekiem z pogranicza.
Zawsze traktowany jako indywiduum, bo choć żyje według schematu szarej
codzienności, to poszukuje światła. Wychodzi za próg swego domu.
Pierwotnie
określał człowieka znudzonego dotychczasowym bytem, który opuszcza swą ziemię i
przenosi się na skraj lasu, gdzie mieszkają wielcy mędrcy- duchowni.
Dzięki mistrzom poszerza horyzonty swojego umysłu, kolokwialnie mówiąc napełnia go
mądrością. Stawia sobie pytania i poszukuje odpowiedzi. Nie stoi w cieniu,
lecz idzie w stronę słońca.
To taki mieszkaniec "Platonowej" jaskini, który
zrywa kajdany doczesnego życia, by doznać oświecenia i przejść do świata
idei.
Co prawda porzuca dotychczasowe życie rolnika, robotnika- głowy rodziny. Nie staje się jednak mędrcem, który zaszywa się głęboko w niezbadanych lasach, bo antewasim - jest kimś pomiędzy, właśnie mieszkańcem pogranicza. Nie traci swych pierwotnych korzeni, ale zapuszcza nowe.
Co prawda porzuca dotychczasowe życie rolnika, robotnika- głowy rodziny. Nie staje się jednak mędrcem, który zaszywa się głęboko w niezbadanych lasach, bo antewasim - jest kimś pomiędzy, właśnie mieszkańcem pogranicza. Nie traci swych pierwotnych korzeni, ale zapuszcza nowe.
Żyje na pograniczu dwóch światów- Tego, co znane i
wiadome, tego, nad czym ma kontrole, oraz tego, co nowe, niezbadane, co pobudza
do poszukiwania. Fascynuje go odkrywanie nowych płaszczyzn, intryguje nowy,
nieznany świat.
Współczesny antewasin, to ktoś żyjący na
metaforycznej granicy między starym myśleniem, a nowym poznawaniem i
rozumieniem. Ktoś, kto bezustannie się uczy i poznaje. Granica ta jest
płynna i się przesuwa za każdym razem, kiedy antewasin ze swoimi
analizami, rozważaniami, wnioskami jest dosłownie o krok od jej przekroczenia,
wtedy ona mu po raz kolejny umyka. Dlatego też musi podróżować z niewielkim
„bagażem”, by móc nadążać za granicą lasu. Tak, więc antewasim tkwi pomiędzy –
jest uczniem na przesuwającej się granicy w pobliżu lasu nieznanego życia, przyszłości
i losu...Kiedyś dogoni granice i ją przekroczy...A wtedy na stałe osiądzie na
skraju lasu wśród Wielkich Mędrców. Na skraju, a nie w głębi...hmm
wtorek, 25 grudnia 2012
PYTANIE , KTÓRE ZMIENIA WSZYSTKO
Znów straciła wiarę w drugiego człowieka, resztki empatii uchodzą z niej powoli. Mówi mi, że już sobie obiecywała nie raz, że nie da się oszukać, że nie zaufa nikomu i nigdy. Tyle w niej zawsze było radości, uśmiechu, a teraz mówi mi, że ludzie są podli i z reguły źli i tylko jej się czasem wydaje, że warto zaufać.
Ktoś ją zranił, oszukał, źle potraktował. Nie chodzi o chłopca, o niespełnioną miłość.
Chodzi o podejście do drugiego człowieka, o odrobinę człowieczeństwa, szacunku.
Nie odnalazła go.
Przysłuchuję się i myślę co jej tu powiedzieć. Mówię w końcu:
-Słuchaj, ale przecież co Cię nie zabije, to Cię wzmocni, ja zawsze to sobie powtarzam.
Ona na to:
-Co za durne przysłowie!
-Nienawidzę go, jest najgłupszym przysłowiem jakie kiedykolwiek słyszałam
-Chyba "Co Cię nie zabije to Cię dobije!"
Za chwilę dodaje:
-A jeśli upie*doli mi nogi w wypadku, to co?, też mi powiesz : "co Cię nie zabije to Cię wzmocni"?. Hmm?.
Milczę. Nic nie mówię. Myślę.Jakby to ugryźć bez zbędnych dywagacji.
Są trzy bramki. Jeśli w takiej sytuacji powiem: "Co cię nie zabiję to cię wzmocni to" :
A. jest to filozoficzny bełkot
B. To wyższa szkoła jazdy i trzeba "tryliona lat" żeby ją opanować
C.To naturalna reakcja na zmianę
Zamykam oczy.
Panie, Panowie witam w teleturnieju "Idź na całość!". EHH tylko pytanie: Gdzie TU jest ZONK ?
Ktoś ją zranił, oszukał, źle potraktował. Nie chodzi o chłopca, o niespełnioną miłość.
Chodzi o podejście do drugiego człowieka, o odrobinę człowieczeństwa, szacunku.
Nie odnalazła go.
Przysłuchuję się i myślę co jej tu powiedzieć. Mówię w końcu:
-Słuchaj, ale przecież co Cię nie zabije, to Cię wzmocni, ja zawsze to sobie powtarzam.
Ona na to:
-Co za durne przysłowie!
-Nienawidzę go, jest najgłupszym przysłowiem jakie kiedykolwiek słyszałam
-Chyba "Co Cię nie zabije to Cię dobije!"
Za chwilę dodaje:
-A jeśli upie*doli mi nogi w wypadku, to co?, też mi powiesz : "co Cię nie zabije to Cię wzmocni"?. Hmm?.
Milczę. Nic nie mówię. Myślę.Jakby to ugryźć bez zbędnych dywagacji.
Są trzy bramki. Jeśli w takiej sytuacji powiem: "Co cię nie zabiję to cię wzmocni to" :
A. jest to filozoficzny bełkot
B. To wyższa szkoła jazdy i trzeba "tryliona lat" żeby ją opanować
C.To naturalna reakcja na zmianę
Zamykam oczy.
Panie, Panowie witam w teleturnieju "Idź na całość!". EHH tylko pytanie: Gdzie TU jest ZONK ?
Subskrybuj:
Posty (Atom)



