"Trzy słowa najdziwniejsze"
Kiedy wymawiam słowo Przyszłość,
pierwsza sylaba odchodzi już do przeszłości.
Kiedy wymawiam słowo Cisza,
niszczę ją.
Kiedy wymawiam słowo Nic,
stwarzam coś, co nie mieści się w żadnym niebycie.
Wisława Szymborska
środa, 25 grudnia 2013
sobota, 2 listopada 2013
WOLNOŚĆ
Pewien uczeń zwrócił się do swego mistrza:
-Powiedz mi mistrzu, cóż znaczy wolność?
-Jaka wolność?- zapytał go mistrz
Pierwsza wolność to głupota. Podobna jest do rumaka, który wpierw rżąc zrzuca jeźdźca, lecz potem tym mocniej czuje jego rękę.
Druga wolność to żal. Podobna jest do sternika, który po rozbiciu się statku, pozostaje na wraku, zamiast wsiąść do łodzi ratunkowej.
Trzecia zaś wolność to wgląd. Przychodzi po głupocie i żalu. Jest podobna do źdźbła, które kołysze się na wietrze- a stoi, ponieważ tam gdzie jest słabe, poddaje się.
Niektórzy myślą, że sami szukają prawdy duszy. Jednak to wielka dusza myśli i szuka poprzez nich.
Jak przyroda może sobie pozwolić na bardzo wiele błędów, bo z łatwością kiepskich graczy stale zastępuje nowymi. Temu jednak, który pozwoli jej myśleć, udziela czasem trochę swobody i tak jak rzeka pływaka, który poddaje się nurtowi, niesie go wspólnymi siłami do brzegu.
To właśnie jest WOLNOŚĆ
-Powiedz mi mistrzu, cóż znaczy wolność?
-Jaka wolność?- zapytał go mistrz
Pierwsza wolność to głupota. Podobna jest do rumaka, który wpierw rżąc zrzuca jeźdźca, lecz potem tym mocniej czuje jego rękę.
Druga wolność to żal. Podobna jest do sternika, który po rozbiciu się statku, pozostaje na wraku, zamiast wsiąść do łodzi ratunkowej.
Trzecia zaś wolność to wgląd. Przychodzi po głupocie i żalu. Jest podobna do źdźbła, które kołysze się na wietrze- a stoi, ponieważ tam gdzie jest słabe, poddaje się.
Niektórzy myślą, że sami szukają prawdy duszy. Jednak to wielka dusza myśli i szuka poprzez nich.
Jak przyroda może sobie pozwolić na bardzo wiele błędów, bo z łatwością kiepskich graczy stale zastępuje nowymi. Temu jednak, który pozwoli jej myśleć, udziela czasem trochę swobody i tak jak rzeka pływaka, który poddaje się nurtowi, niesie go wspólnymi siłami do brzegu.
To właśnie jest WOLNOŚĆ
wtorek, 28 maja 2013
MIŁOŚĆ JAK CHLEB I WODA ?
GŁÓD
Jest na świecie taki rodzaj głodu, którego nie da się nasycić. Nie można go nikomu wytłumaczyć i nikt nie może go zaspokoić prócz nas samych. Ten głód to miłość. Stan to cudowny, stan głęboki, czuły, satysfakcjonujący. To rodzaj działania skierowanego na jeden konkretny cel- na siebie samego.
TAK WŁAŚNIE! na siebie samEGO. Ludzie, którzy siebie nie kochają, będą ciągle szukać tej miłości w jednej, drugiej, entej osobie, lecz zawsze okazuje się, że to uczucie ciągle niespełnione, niezaspokojone. Chwilowo stłumiony głód, znów daje się we znaki, gdyż nie jest to taka miłość, jakiej oczekujemy, jaka nas nakarmi. Tak naprawdę tylko moje "Ja" potrafi spełnić moje potrzeby...także potrzebę miłości. Kluczową rolę odgrywa tu wzbudzenie, a raczej wypracowanie w samym sobie poczucia samowystarczalności.
SAMOWYSTARCZALNOŚĆ
Tak jak roślina sama produkuje sobie pokarm, tak i człowiek może sam wyprodukować i nakarmić siebie...MIŁOŚCIĄ właśnie.
Człowiek jest czymś więcej niż tylko ciałem, myślami i uczuciami, jest istotą transcendentalną, wykraczającą poza wszystkie granice świata fizycznego, co sprawia, że wejrzenie w siebie jest nie lada sztuką. żeby się jej nauczyć trzeba nauczyć się panować nad ogromem informacji, które wpływają i wypływają z naszego umysłu...nauczyć się je przetwarzać i umieć czerpać z nich korzyści.
POTRZEBA
Zachowanie ludzi jest w pewien sposób zdeterminowane przez zaspokajanie ich potrzeb i popędów. Głód, pragnienie, odrzucenie, ból dezorganizują nas, przestajemy być sobą.
Człowiek ma zakodowaną w umyśle potrzebę sprawowania kontroli nie tylko nad otoczeniem, ale i samym sobą. Czy jesteśmy bogaci czy biedni, piękni czy brzydcy, mądrzy czy głupi- pragniemy miłości, niezależnie od tego, kim jesteśmy. Marzymy o bliskości i zaufaniu. Często zastanawiam się nad tym czy istnieje miłość bezwarunkowa, za nic w imię niczego, dla nikogo…tak po prostu. Moim zdaniem ego jest pramatką miłości. Miłość zrodziła się z potrzeby, pragnienia poczucia bezpieczeństwa, zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, w celu przejęcia kontroli. W przyrodzie brak kontroli oznacza niebezpieczeństwo. Pierwotny człowiek odkąd tylko był w stanie, starał się ujarzmić i przekształcić środowisko w zależności od konieczności i potrzeb. Dzięki temu przetrwaliśmy. Wola istnienia, a więc miłość do samego siebie, sprawiła, iż jesteśmy tym, czym jesteśmy teraz. Czy więc nie ukształtował nas egoizm?.
Nasuwa mi się myśl, czy aby miłość nie jest wytworem naszego instynktu...Czy to nie chęć zaspokajania potrzeb ukształtowała coś, co dziś tak owo nazywamy.
Przypatrzmy się relacji matka-dziecko. Dziecko instynktownie postrzega matkę, jako źródło zaspokojenia swoich potrzeb...ciepła, pokarmu, schronienia.
Może ono doświadczyć całkowitej radości tylko wtedy, gdy te potrzeby zostają zaspokojone. W zamian za to buduje postawę wdzięczności, rozwijając tym samym swój potencjał miłości wobec matki.
Wynika z tego jednoznacznie, że miłość, jest wytworem ewolucyjnej adaptacji do przetrwania, na trwale umiejscowiona w mózgu, a mleko matki to jedyny powód do miłości, gdyż dzięki niemu głód- a więc podstawowa potrzeba zostaje zaspokojona. Czy aby na pewno?.
ZASPOKOJENIE
Przeprowadzono eksperyment z udziałem młodych małp- rezusów, gdyż ze względu na genetyczne i fizjologiczne podobieństwo do człowieka rezus jest wykorzystywany w badaniach z zakresu neurobiologii, medycyny, psychologii itp. Rezus, jako jeden z niewielu gatunków naczelnych posiada tzw. neurony lustrzane, które odpowiadają za zdolność do rozpoznawania cudzych emocji i intencji wyrażanych niewerbalnie, czyli empatię oraz współczucie. Młode rezusy są bardziej dojrzałe niż ludzkie dzieci, niezbyt zaś różnią się od ludzi w kwestii karmienia, tulenia do matek, reakcji na okazywane uczucie. także sposób, w jaki widzą, słyszą i uczą się lub wyrażają strach, frustrację, jest zbliżony do ludzkiego.
Podzielono małpki na dwie grupy, jedna wychowywała się bez matki, w laboratorium, w którym umieszczono lustra ( rezusy, jako jedyne naczelne rozpoznają w lustrze własne odbicie), druga zaś w swoim naturalnym środowisku. Zauważono, iż małpki z laboratorium pomimo braku matki przywiązywały się do swego lustrzanego odbicia i tuliły lustro, bardzo też przywiązywały się do skrawków materiału (m.in. pieluch), którymi wyłożone były podłogi klatek.
Gdy zabierano lustra lub szmatki, małpki przeżywały okropne napady złości, które zamieniały się w rodzaj apatii, przygnębienia. Odnotowano, iż reakcja ta jest podobna do reakcji ludzkich niemowląt, które w podobny sposób przywiązywały się do pluszaków i kocyków. Odkryto też, że małpki wychowywane w tych samych drucianych klatkach, lecz bez luster i szmatek miały niewielką szansę na przeżycie nie więcej niż pięciu dni. Wynika z tego, iż miękkie rzeczy, do których można się przytulić, a także widok swojego odbicia, nie były wyłącznie udogodnieniem dla małpek, ale stawały się kluczowym czynnikiem przetrwania. Małpki widząc swoje odbicie i tuląc miękkie przedmioty, zaspokajały swoją potrzebę bezpieczeństwa, miłości, ciepła. Być może miłość była równie podstawową potrzebą, jak jedzenie i woda.
W dalszych eksperymentach nad rezusami, starano się udowodnić, czy mleko to jedyny powód miłości dziecka do matki. Tym razem w klatkach umieszczono dwie matki zastępcze- jedną stanowił drewniany klocek pokryty miękką tkaniną, z ukrytą żarówką dającą ciepło, drugą pokrytą wyłącznie z drutu i z umieszczoną butelką z mlekiem. Cztery nowo narodzone rezusy umieszczono w klatce z matkami. Eksperyment pokazał, iż małpki wolały fizyczny kontakt z matką z miękkiej tkaniny, niż druciane, choć te "dawały" mleko.
Wynik tego eksperymentu obalił wcześniejsze przekonanie, iż niemowlęta darzą matki miłością tylko, dlatego, że otrzymują mleko, dzięki czemu mogą przeżyć. Tym, co miało znaczenie, był cielesny kontakt lub "miłość macierzyńska". Zatem nie sam pokarm odgrywa istotną rolę, lecz sam kontakt fizyczny między dzieckiem a matką, To poczucie bliskości, które tworzy więź zwaną miłością stanowi klucz do przetrwania.
Eksperyment na rezusach pokazał, iż pierwotnym bodźcem, który implikuje miłość nie jest chęć zaspokojenia podstawowych potrzeb fizjologicznych, lecz tych emocjonalnych.
Tym, co ma istotne znaczenie, jest bliska relacja, jaką dziecko nawiązuje z matką, a nie to jak wygląda i jakie płyną z niej korzyści.
Przykład rezusów, które przyzwyczaiły się do swego lustrzanego odbicia jest doskonałym dowodem na to, że nie trzeba szukać daleko, wszystko jest w nas samych, i jeśli to sobie uświadomimy i utrwalimy, wówczas nasze relacje z bliskimi nie będą się sprowadzać tylko do zaspokojenia podstawowych potrzeb.
MER_KA_BA...potrzeba bezinteresownej miłości trwa!
niedziela, 21 kwietnia 2013
SACRO EGOISMO
-Tato, a co to jest egoizm?-zapytało dziecko
Ojciec wziął synka za rękę, podszedł do okna i otworzył je.
-Powiedz mi co widzisz- zapytał synka
-Widzę niebo i drzewa i ludzi widzę-odpowiedziało dziecko
Ojciec zamknął okno, zasunął rolety
- A teraz, co widzisz patrząc w okno?
-Widzę swój cień
No właśnie synku, i to jest właśnie egoizm
C.D.N
piątek, 19 kwietnia 2013
TRANSFUZJA
„Naucz się wyrażać uczucia nie
czyniąc wyrzutów. Naucz się słuchać. Daj przestrzeń drugiej osobie - niech ma
szansę wyrazić to, co czuje".
Eckhart Tolle
Człowiek jako wolna istota może podejmować świadome wybory. W komunikacji empatycznej to wybór pomiędzy postawą oceniania a postawą empatii i szacunku dla drugiej osoby. Czy może powstać prawdziwa więź z drugim człowiekiem bez empatii, bez szacunku, bez chęci poznania głębi jego istoty?
Czy w naszym życiu tworzymy przestrzeń na autentyczne spotkanie z drugim człowiekiem? Czy jest w nas obecna postawa otwartości, szacunku i nieosądzania rzeczywistości drugiej osoby?
Empatia to nasza obecność i uwaga skierowana na uczucia i potrzeby drugiego człowieka. Naszą intencją jest nawiązanie kontaktu z drugą osobą, wczucie się w nią.
Jeśli nie uświadomimy sobie, jak postrzegamy siebie i innych, to najczęściej oceniamy innych według swoich kategorii. Im bardziej siebie oceniamy, tym bardziej oceniamy i krytykujemy innych ludzi. A im bardziej siebie znamy i rozumiemy, tym łatwiej nam wyobrazić sobie, co się dzieje w drugiej osobie. Jeśli nie odkrywamy dla siebie empatii, trudno ją też podarować komuś innemu.
Empatia dla siebie oznacza, że traktuję siebie ze zrozumieniem, pytam siebie: „Co teraz czuję? Czego potrzebuję?". Odpowiedź na te pytania kieruje uwagę w stronę rozwiązań, celów, rozwoju. I jest to zdecydowanie efektywniejsze, niż pogrążanie się w samokrytyce, żalu albo poczuciu winy.
Zrozumienie drugiego człowieka oznacza, że nie oceniam jego doświadczeń (np. „czy to normalne, że dzwoni do swojej mamy 3 razy dziennie?"), nie interpretuję („a może ona myśli, że ja nie przepadam za jej kuchnią?"),nie porównuję w myślach („w sumie lepiej nic nie mówić, niż być wylewnym w słowach tak jak, X."), nie zastanawiam się, czy jest to prawdą („on chyba chce na siłę sprawić na mnie wrażenie interesującego człowieka ?").
Zrozumienie drugiej osoby nie sprawia, że automatycznie sami zaczynamy podzielać jej punkt widzenia. Często ludziom się wydaje, że jeśli kogoś rozumiemy, to musimy się z nim zgadzać, utożsamiać, czyli podpisujemy się pod doświadczeniem drugiej osoby mówiąc „w takich sytuacjach czuję tak samo, też tak mam". Pomiędzy zrozumieniem niepowtarzalnego świata drugiego człowieka a przyjęciem jego punktu widzenia nie ma znaku równości. Rozumiem i jednocześnie akceptuję odmienność, odrębność uczuć i przeżyć drugiego człowieka. To jest jego świat, którym dzieli się ze mną.
Empatyczne słuchanie to wysłuchiwanie drugiego człowieka z uwagą, świadomością, z otwartością, z intencją zrozumienia. Nasze myśli są wyciszone. Nie toczymy wewnętrznego dialogu. Możemy słuchać drugiej osoby tak jak słuchamy pięknej muzyki, a nie jak zawodowy krytyk wyszukujący nutki fałszu.
Kiedy czujemy, że jesteśmy słuchani, czujemy się widziani. Kiedy czujemy się widziani, odczuwamy połączenie sercami z drugą osobą.
Jeśli empatycznie słuchamy - jesteśmy w przestrzeni tu i teraz. Nasza empatia przynosi uzdrowienie, wsparcie dla drugiej osoby, która czuje się widziana, zrozumiana, akceptowana, ważna. Empatia jest gwarancją nawiązania głębokiej więzi z drugą osobą, bo „drugi człowiek nigdy nie zapomni, jak czuł się w twojej obecności". Empatię możemy wyrazić w różny sposób - w ciszy, poprzez dotyk lub słowa, kiedy odzwierciedlamy i wypowiadamy to, co usłyszeliśmy (akcent na uczucia i potrzeby drugiej osoby).
Empatia występuje nieświadomie, gdy ludzie są zafascynowani sobą, zakochani lub dążą ku sobie. Można wtedy zaobserwować empatię niewerbalną - taniec, który wykonują ich ciała podążając za sobą, naśladując siebie i inspirując nawzajem. Jedna osoba uśmiecha się - druga odpowiada też uśmiechem. Jedna bierze łyczek kawy - druga w tym samym czasie też podnosi szklankę. Takie dopasowanie powoduje, że ludzie potrafią porozumiewać się bez słów - czytają siebie nawzajem. W jeszcze bardziej rozwiniętej formie - nawet będąc w dużej odległości od siebie wyczuwają siebie nawzajem, żyją wspólnymi emocjami i myślami będąc daleko od siebie.
Każdemu się zdarzało - myślisz uporczywie o kimś i w chwili, gdy chcesz sięgnąć po telefon nagle właśnie ona dzwoni! Jest to empatia na bardzo głębokim poziomie porozumiewania się.
Czy można się tego nauczyć? Jak dobierać słowa, by rozwijać komunikację empatyczną? Jak zmienić swoje usposobienie, żeby nie walczyć (czasami nawet ze sobą) a budować nić porozumienia i komfortu życia? Od czego zacząć?
Najprostsza rada to zacząć od najbliższych ci osób - rodziny, przyjaciela, współpracowników lub nieznanej osoby napotkanej w kawiarni przy stoliku obok.
Eckhart Tolle
Człowiek jako wolna istota może podejmować świadome wybory. W komunikacji empatycznej to wybór pomiędzy postawą oceniania a postawą empatii i szacunku dla drugiej osoby. Czy może powstać prawdziwa więź z drugim człowiekiem bez empatii, bez szacunku, bez chęci poznania głębi jego istoty?
Czy w naszym życiu tworzymy przestrzeń na autentyczne spotkanie z drugim człowiekiem? Czy jest w nas obecna postawa otwartości, szacunku i nieosądzania rzeczywistości drugiej osoby?
Empatia to nasza obecność i uwaga skierowana na uczucia i potrzeby drugiego człowieka. Naszą intencją jest nawiązanie kontaktu z drugą osobą, wczucie się w nią.
Jeśli nie uświadomimy sobie, jak postrzegamy siebie i innych, to najczęściej oceniamy innych według swoich kategorii. Im bardziej siebie oceniamy, tym bardziej oceniamy i krytykujemy innych ludzi. A im bardziej siebie znamy i rozumiemy, tym łatwiej nam wyobrazić sobie, co się dzieje w drugiej osobie. Jeśli nie odkrywamy dla siebie empatii, trudno ją też podarować komuś innemu.
Empatia dla siebie oznacza, że traktuję siebie ze zrozumieniem, pytam siebie: „Co teraz czuję? Czego potrzebuję?". Odpowiedź na te pytania kieruje uwagę w stronę rozwiązań, celów, rozwoju. I jest to zdecydowanie efektywniejsze, niż pogrążanie się w samokrytyce, żalu albo poczuciu winy.
Zrozumienie drugiego człowieka oznacza, że nie oceniam jego doświadczeń (np. „czy to normalne, że dzwoni do swojej mamy 3 razy dziennie?"), nie interpretuję („a może ona myśli, że ja nie przepadam za jej kuchnią?"),nie porównuję w myślach („w sumie lepiej nic nie mówić, niż być wylewnym w słowach tak jak, X."), nie zastanawiam się, czy jest to prawdą („on chyba chce na siłę sprawić na mnie wrażenie interesującego człowieka ?").
Zrozumienie drugiej osoby nie sprawia, że automatycznie sami zaczynamy podzielać jej punkt widzenia. Często ludziom się wydaje, że jeśli kogoś rozumiemy, to musimy się z nim zgadzać, utożsamiać, czyli podpisujemy się pod doświadczeniem drugiej osoby mówiąc „w takich sytuacjach czuję tak samo, też tak mam". Pomiędzy zrozumieniem niepowtarzalnego świata drugiego człowieka a przyjęciem jego punktu widzenia nie ma znaku równości. Rozumiem i jednocześnie akceptuję odmienność, odrębność uczuć i przeżyć drugiego człowieka. To jest jego świat, którym dzieli się ze mną.
Empatyczne słuchanie to wysłuchiwanie drugiego człowieka z uwagą, świadomością, z otwartością, z intencją zrozumienia. Nasze myśli są wyciszone. Nie toczymy wewnętrznego dialogu. Możemy słuchać drugiej osoby tak jak słuchamy pięknej muzyki, a nie jak zawodowy krytyk wyszukujący nutki fałszu.
Kiedy czujemy, że jesteśmy słuchani, czujemy się widziani. Kiedy czujemy się widziani, odczuwamy połączenie sercami z drugą osobą.
Jeśli empatycznie słuchamy - jesteśmy w przestrzeni tu i teraz. Nasza empatia przynosi uzdrowienie, wsparcie dla drugiej osoby, która czuje się widziana, zrozumiana, akceptowana, ważna. Empatia jest gwarancją nawiązania głębokiej więzi z drugą osobą, bo „drugi człowiek nigdy nie zapomni, jak czuł się w twojej obecności". Empatię możemy wyrazić w różny sposób - w ciszy, poprzez dotyk lub słowa, kiedy odzwierciedlamy i wypowiadamy to, co usłyszeliśmy (akcent na uczucia i potrzeby drugiej osoby).
Empatia występuje nieświadomie, gdy ludzie są zafascynowani sobą, zakochani lub dążą ku sobie. Można wtedy zaobserwować empatię niewerbalną - taniec, który wykonują ich ciała podążając za sobą, naśladując siebie i inspirując nawzajem. Jedna osoba uśmiecha się - druga odpowiada też uśmiechem. Jedna bierze łyczek kawy - druga w tym samym czasie też podnosi szklankę. Takie dopasowanie powoduje, że ludzie potrafią porozumiewać się bez słów - czytają siebie nawzajem. W jeszcze bardziej rozwiniętej formie - nawet będąc w dużej odległości od siebie wyczuwają siebie nawzajem, żyją wspólnymi emocjami i myślami będąc daleko od siebie.
Każdemu się zdarzało - myślisz uporczywie o kimś i w chwili, gdy chcesz sięgnąć po telefon nagle właśnie ona dzwoni! Jest to empatia na bardzo głębokim poziomie porozumiewania się.
Czy można się tego nauczyć? Jak dobierać słowa, by rozwijać komunikację empatyczną? Jak zmienić swoje usposobienie, żeby nie walczyć (czasami nawet ze sobą) a budować nić porozumienia i komfortu życia? Od czego zacząć?
Najprostsza rada to zacząć od najbliższych ci osób - rodziny, przyjaciela, współpracowników lub nieznanej osoby napotkanej w kawiarni przy stoliku obok.
- Znajdź miejsce z którego obserwowana przez Ciebie osoba będzie w twoim polu widzenia, ale nie na wprost Ciebie.
- Obserwuj jak oddycha i zacznij dostosowywać się do jej oddechu. Zauważ: Czy oddycha głęboko czy płytko, ma krótszy wdech czy wydech. Dopasuj swój oddech i podążaj za osobą przez kilka minut.
- Zauważ, czy jest Ci łatwo dopasowywać się do tej osoby?
- Zacznij delikatnie naśladować jej ruchy - pij w tym samym czasie co i ona, patrz w tym samym kierunku.
- Na tym etapie naucz się czerpać przyjemność z obudzenia w sobie drugiego człowieka, umiejętności podążania, współdziałania i poddawania się prowadzeniu. Jest to dobra nauka uczenia się i tworzenia bliskich trwałych relacji - umiejętność wczuwania się w inną osobę, empatycznego współistnienia.
Opanowując język ciała łatwiej będzie opanować empatyczny język zrozumienia
siebie i innych.
W ten sposób dochodzę do wniosku
, że empatia istnieje, jest żywa!. Jest żywą myślą, słowem i uczynkiem, bo to jakość
naszej obecności, słuchania i współodczuwania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
